niedziela, 14 sierpnia 2011

Mam dla Was tyle prac do pokazania, że nie wiem od czego zacząć....

Remont już "prawie na ukończeniu", jednak nie miną dwa tygodnie i będzie następny- co mnie już przeraża, bo chyba niczego sobie tak nie cenię jak świętego spokoju do tworzenia ;) Nie uwierzycie, ale mój kapitalny remont łazienki ciągnie się już trzeci tydzień... nie zanudzając Was tym tematem, wracam do mojego lepiszczenia. Ulepiłam tego wszystkiego naprawdę sporo, mam więc blogowe zaległości, postaram się wybrać to, co najciekawsze i troszkę inne niż zwykle... 
Pogoda dzisiaj piękna, niedziela leniwa, nie mam humoru, gadać mi się nie chce z nikim, więc idealny to czas na wylanie posta na blogu :) Bardzo go zaniedbuję ostatnio, ale słowo daję, czasu i głowy brak do tego :(  Bardzo dziękuję, że mimo to tutaj do mnie zaglądacie i piszecie- super sprawa i każde dobre słowo zawsze podnosi na duchu :)

Chciałam się jeszcze pochwalić, że nawaliła moja prawa dolna kończyna, co dobiło mnie już konkretnie i niczym Paloma pomykam po domu kuśtykając:)))))

Pozdrawiam Was serdecznie :)