piątek, 14 stycznia 2011

Pada deszcz, śniegu prawie już nie ma, grypsko odpuszcza, ale powolutku :(

Wielkie dzięki za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia :) to bardzo miłe, że mimo tego, że się nie znamy, mogę liczyć na tyle ciepłych słów od Was- bardzo to sobie cenię. Do tego wczoraj na Facebooku Sylwia napisała, że jeśli już taka jestem chora, to wyśle mi na pocieszenie poduszeczkę z osobiście wyhodowaną i wysuszoną lawendą, co bardzo jest miłe i dowodzi tylko tego, że w sieci spotkasz czasami bardzo wyjątkowych i dobrych ludzi... odkąd zajmuję się biżuterią, poznałam właśnie w sieci wiele na swój sposób bliskich mi osób- zarówno klientów, jak i koleżanek bardziej lub mniej po fachu, wiele razy przywróciły mi te osoby wiarę w ludzi :) Na prawdę bardzo się cieszę, że jesteście, że zaglądacie do mnie i motywujecie do działania :)  Dostaję od Was tyle energii czasami, że mogę gór przenosić ( no dzisiaj może nie, bo ledwo tyłek wyciągam z fotela przy tej chorobie ).

Dzisiaj pokażę Wam odjazdowego ślimaka, od dawna chodził mi po głowie i wreszcie go "zmaterializowałam" - jeszcze się udało zanim paskudna choroba zasadziła na mojej skromnej osobie ;)