niedziela, 24 października 2010

Nocne eskapady z Mruczkiem/ podbój mórz w filiżance










Witam Was niedzielnie.
            Nuda okropna, szaro i ponuro się zrobiło, choć ranek przyjemny był. Sama jestem, Grzesiek wybył na Słowację się wspinać, a ja zabijałam nudę tym oto nowym, małym ale z potencjałem, wisiorkiem ;-) Ta zima, którą prezentowałam Wam w ostatnich postach już totalnie odpuściła, dając jeszcze szansę jesieni. W niedzielę sam Bóg ponoć odpoczywał, a ja tworzę bo nudno ;-) Niestety Arty Clay już się skończył, więc mały urlop od pracy w srebrze się zapowiada.